poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kilka robótek dla dziecka (Some things for toddler)

Zaległości w blogowaniu porobiły mi się bardzo duże, dlatego dzisiaj post zbiorczy:) Od czasu do czasu szyję coś dla mojego Migdałka. Ostatnio były to kapcie. Zrobiłam je ze starych dżinsów i kawałka gumki. Korzystałam z tego tutoriala. O dziwo wyszły mi w dobrym rozmiarze, jednak za słabo naciągnęłam gumkę na pięcie i spadały. Niemniej jednak przetrwały kilka miesięcy, aż się przetarły na spodzie. Spód należy robić z grubszego i mocniejszego materiału.




Uszydełkowałam też kilka zabawek wypchanych kulką silikonową. Są to jabłka z tego wzoru oraz groszki w strączku wykombinowane ze zdjęcia.









niedziela, 14 maja 2017

Onyksowe motylki (Onyx butterflies)

Miałam do oprawy przepiękne onyksy zielone fasetowane w kształcie wrzeciona. Są tak ładne, że długo leżały, bo nie wiedziałam w jaką koronkę je ubrać. Ostatecznie jest delikatnie, niewiele nitki, za to dużo dyskretnego błysku i cudowny kolor.




środa, 26 kwietnia 2017

Komplet ślubny (Wedding set)

Zrobiłam ten komplet dla kogoś wyjątkowego, czyli mojej siostry:) Ma ona ciepłą urodę, stąd biżuteria w kolorze złotym, pasująca do kremowej sukni.






środa, 19 kwietnia 2017

środa, 22 marca 2017

poniedziałek, 13 marca 2017

Inspiracja Japonia (Inspiration Japan)

Od kilku lat sklep Royal Stone drukuje kalendarze. Na ich stronach znajdują się cuda, przepiękna biżuteria handmade, wyłonione na drodze dwunastu konkursów. Do tej pory tylko podziwiałam te prace, ale w tym roku zamierzam wziąć udział we wszystkich konkursach. Inspiracjami konkursowymi mają być państwa z całego swiata. Na pierwszy ogień poszła Japonia. Niezmiernie mnie to ucieszyło, bo Japonię bardzo lubię, nawet mój pseudonim artystyczny, Nami, pochodzi z japońskiego i oznacza "falę".

Z dużym entuzjazmem zabrałam się do pracy. Odrzuciłam od razu kwiatki i kolor czerwony jako zbyt oczywiste. Przejrzałam kilka książek o sztuce, które posiadam w tym album z serii Klasycy Sztuki o Hokusai. I miałam moją inspirację:


Jest nią żuraw japoński. Powyższa reprodukcja pochodzi z książki "Nowe wzory druku na tkaninach" autor Hokusai w 1824. Zaczęłam się zastanawiać jak zrobić frywolitkowego żurawia. Postanowiłam połączyć ze sobą dwie techniki: moją ukochaną koronkę oraz lutowanie i kształtowanie srebra. Musiałam zlutować drut srebrny. Trochę się tego obawiałam. Jeśli pamiętasz kiedyś na blogu prezentowałam swoje podejście do metaloplastyki i od tego czasu nic już nie stworzyłam w tej trudnej technice:) Wśród pochowanych przed Migdałkiem elementów mojego warsztatu znalazłam drut srebrny, lut srebrny, skamolex, młotek jubilerski oraz palnik do creme brule (to akurat w kuchni:) Brakowało tylko lutówki. Już myślałam, że muszę ją kupić, ale pod ręką mam boraks. Używam go do produkcji ekologicznego proszku do prania, a teraz ma drugie zastosowanie. No i nie wiem czy boraks okazał się taki dobry, czy moje umiejętności "dojrzaly", w kazdym razie udało się:) Teraz już z górki-ufrywolitkować ogonek.



Tak wyglądał szkic, a tak, po kilku pruciach i cięciach, gotowa broszka:




Cały proces zajął mi miesiąc. A najgorsze były zdjęcia. Za nic mi wyjść nie chciały. Pomógł mi mój K. i zdjęcie na białym tle całkiem dobrze wyszło:)

I jeszcze prośba do Ciebie jeśli używasz Facebooka. Proszę polub zdjęcie z moją pracą w albumie konkursowym:) Przy okazji zerknij na inne prace-są niesamowite.